Jak uniknąć przetworzonej żywności?

grocerygirl
Uwolnij się od przetworzonej żywności – wybieraj świadomie.

Podjąłeś decyzję, że czas  zmienić coś w swoim życiu. Genialnie! To już połowa sukcesu – tyko jak utrzymać motywację i zaangażowanie, jeśli z różnych mądrych i mniej mądrych źródeł zalewają nas liczne, dziwne i często sprzeczne informacje na temat żywienia i szeroko pojętego zdrowego stylu życia?  Czy istnieje do tego jakaś  jedna, ogólna instrukcja obsługi?

Niestety nie i dlatego mam zamiar stworzyć dla Ciebie taką pigułkę, ponieważ wiem, że przebijanie się przez  tomy książek i badań naukowych nie do każdego przemawia jako forma spędzania czasu wolnego.  Dobra wiadomość jest taka, że zaczniemy od rzeczy dość banalnych, nie obciążających zbytnio naszych procesów poznawczych

Na pierwszy ogień weźmy stopień przetworzenia żywości. Na czym w ogóle polega przetwarzanie i do czego nam to potrzebne?

Priorytetem każdego gatunku jest przetrwanie. Żeby żyć trzeba jeść – ot cała filozofia. W związku z tym ludzie od wieków przetwarzali żywność żeby przedłużyć jej trwałość  i zrobić zapasy na czas, kiedy nie będzie ona dostępna.  Nieco bardziej finezyjne powody to np. uczynienie jedzenia lżej strawnym czy po prostu smaczniejszym. I tu powinnam skończyć wymieniać, ale… tamte czasy odeszły już do lamusa. Czy ktoś z Was  co roku kisi ogórki, kapustę i ma na balkonie kopiec z marchewką + wędzarnie pod blokiem? Jeśli tak – czapki z głów, natomiast z moich obserwacji wynika, że większość homo sapiens XXI w. woli po prostu pójść do sklepu.

Jak wiecie, rozwój przemysłu spożywczego nastąpił, bo potrzeba było dla coraz większej ilości ludzi coraz większej ilości żywności, która nie psuła się zbyt szybko. Kwestia jakości była na drugim miejscu; dodatkowo w grę zaczęły wchodzić zyski wielkich koncernów  spożywczych, wiec zaczęto  dodawać różne substancje- od środków, które wydłużają trwałość po takie, które poprawiają ich wygląd, smak, zapach czy konsystencję – tak powstały słynne  witaminy „E”. Naszym ulubionym dodatkom poświęcimy odrębny artykuł-bezsprzecznie zasługują na 5 minut sławy.

Mówiąc najogólniej wspomniane ulepszacze wiążą się z imponującą listą dolegliwości, które mogą pojawić się u nieświadomego zagrożenia konsumenta. Powiecie, że mamy przecież normy i w pożywieniu znajduje się ich bezpieczna ilość.  Teoretycznie tak, choć jaka ilość jest bezpieczna, kto ustalał te ilości, na podstawie jakich badań i kto płacił za te badania to już zupełnie inna para kaloszy…  Niemniej, przyjmijmy że z jednym produktem spożywamy „bezpieczną” ilość – czy w takim razie kontrolujecie ile dodatków spożywacie w każdym daniu, każdego dnia? Czy ta ilość jest jeszcze bezpieczna? Tego już zapewne nie jesteście tacy pewni.

 Listę najbardziej powszechnych substancji i ich skutki dla zdrowia udostępnię w najbliższym czasie a teraz ustalmy co  możemy zrobić, gdy nie mamy zbytniego pojęcia  na ten temat a chcemy ograniczyć spożycie tych dodatków.

  • Unikaj sosów i zupek z paczek, konserw mięsnych, serów topionych itp. (jeśli masz kłopot z klasyfikacją zastanów się czy łatwo dałoby się znaleźć ten produkt w naturze, np. czy nasi przodkowie korzystali z chemicznych kostek rosołowych czy może używali mieszanki ziół i tłustej porcji mięsa);
  • Patrz na daty – jeśli mleko albo serek mogą stać 12 miesięcy, to muszą być dość mocno ulepszone;
  • Wybieraj produkty, które mają jak najkrótszą listę składników – im mniej tym lepiej;
  • Omijaj z daleka gotowe, pakowane dania – one na pewno są bardzo przetworzone;
  • Zrezygnuj z większości reklamowanych płatków śniadaniowych (oczyszczone bezwartościowe zboże z dużą ilością cukru w różnej postaci);
  • Staraj się wyeliminować/ograniczyć białe pieczywo, wafle ryżowe- nie mają nic wspólnego z naturą;
  • Jeśli kupujesz ciemny chleb, zerknij czy jest ciemny, bo razowy czy po prostu dodali do niego karmel, żebyś tak go sklasyfikował;
  • Ograniczaj słodzone napoje gazowane;
  • Kupuj produkty sezonowe – wtedy masz pewność, że mają mniej konserwantów (truskawki w styczniu? – mniam…);
  • Jeśli sezon na jakieś warzywo, owoc skończył się to rozważ zakup mrożonek – były pakowane w sezonie, więc były mniej naszprycowane niż to co możesz znaleźć w danym momencie w marketowym zieleniaku;
  • Czytaj czy rzeczywiście kupujesz sok czy „napój o smaku pomarańczy”, a także czy ma w sobie niepotrzebne dodatki typu cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy;
  • Nie daj się zwieść hasłom: „bez konserwantów”, „bez glutaminianu”, „naturalny”, „fit”. Zachowaj krytycyzm i jak już będziesz kojarzyć najczęstsze dodatki weryfikuj etykiety.

I na koniec rzecz najważniejsza – jedz do każdego posiłku  warzywa i  uwzględniaj w swojej diecie owoce. Składniki w nich zawarte wzmacniają naszą odporność i ułatwiają radzenie sobie z toksynami, które trafiają do naszego organizmu każdego dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s